Psychika zrąbana prawie do końca. Stoję nad kilkoma przepaściami.Nikt nie nauczył mnie kochać. Nigdy nie chciałam czerpać od kogoś, ale od siebie mam jedynie pustkę. Przecież mówiłam, że jestem nikim. Pustka nigdy nie jest pełna, ale istnieje- oto cały zabawny ból, którego można nazwać błahym szczęściem.
Nauczyłam się, że mój bóg zwie się Bękartem Ciemności. Jest też i bogiem innych ludzi, nieważne czy wierzą w Jezusa czy w Latającego Potwora Spaghetti. Jeżeli ciemność jest brakiem światła, a światło jest brakiem ciemności- to jesteśmy zawsze gdzieś pomiędzy. Nieistotne są te wszystkie prawdy tutaj, religie, systemy filozoficzne, wierzenia, przesądy i stereotypy: chodzi zawsze tylko o to byście nigdy nie robili krzywdy innemu. Jeśli wasz mózg wytworzy wtedy odpowiednie iluzje będziecie w stanie żyć dalej bez cierpień całe wieczności. Żyć tak jak tylko pragniecie. Nie wnikam dalej.
Cóż to jest cierpienie? Życie.
Śmierć nie jest ucieczką, ale jest odmienną drogą od Cierpienia.
Skąd to wiem?
Może po prostu tak czuję od zawsze...a może tylko od 10 lat.
Liczba 22 niech was prowadzi
do bram tych nicości które widać
Niechże zasłonią się rzeczywistości
w fałszywe pocałunki zwiane
i bla bla bla
https://www.youtube.com/watch?v=LYsiN9WeES0
Bierz wszystko co Ci dają i nie pytaj co. To i tak mało ważne. Ważniejsza jest przecież miłość...ale tego tutaj nie dostaniesz...jeszcze nie...chyba, że się o to postarasz.
niedziela, 29 grudnia 2013
czwartek, 19 grudnia 2013
Osobie o sobie w niesobie
opisuję siebie
sięgam we wrażenia nietrwałe
pamięci sensoryczne
słodko się lepiące
do piersi gorzkiej
niewielkiej
Bo mądrej
dla Ciebie
opisuję nie mnie
tylko Tobie sobie
twoje
we mnie
nasze
i nigdy kogoś
czyżby twoja złość?
pozwoliła mi zbadać spojrzenia
oczy niemrawe do człowieka
wilcze gadzie szczęki
wtulaj się dalej- nie. jesteś wielki
niski jak moja inteligencja (ta o świcie)
życie w rozmowach o tym, że jestem lepsza
ale zawsze nie byłam i ciebie nikogo
ganiające się cienie na zimnych plażach
miłości grobowe do spotkania ostatniego
żadnego.
/Anne Michael/
http://www.youtube.com/watch?v=w-CzCgsdBeA&list=PLFlhuIzToqOHXX2Cn6hvLaHw2DEvmn2ug
*Dziś czuję się przegrana. Wspaniałe uczucie. Oby tak dalej...system mnie zniewolił, dał mi siebie we mnie. Bunt też musiał być. Simsy 3 i zero tworzenia. Ech...Inne Światy, przybywajcie!
opisuję siebie
sięgam we wrażenia nietrwałe
pamięci sensoryczne
słodko się lepiące
do piersi gorzkiej
niewielkiej
Bo mądrej
dla Ciebie
opisuję nie mnie
tylko Tobie sobie
twoje
we mnie
nasze
i nigdy kogoś
czyżby twoja złość?
pozwoliła mi zbadać spojrzenia
oczy niemrawe do człowieka
wilcze gadzie szczęki
wtulaj się dalej- nie. jesteś wielki
niski jak moja inteligencja (ta o świcie)
życie w rozmowach o tym, że jestem lepsza
ale zawsze nie byłam i ciebie nikogo
ganiające się cienie na zimnych plażach
miłości grobowe do spotkania ostatniego
żadnego.
/Anne Michael/
http://www.youtube.com/watch?v=w-CzCgsdBeA&list=PLFlhuIzToqOHXX2Cn6hvLaHw2DEvmn2ug
*Dziś czuję się przegrana. Wspaniałe uczucie. Oby tak dalej...system mnie zniewolił, dał mi siebie we mnie. Bunt też musiał być. Simsy 3 i zero tworzenia. Ech...Inne Światy, przybywajcie!
sobota, 7 grudnia 2013
Zdałam sobie sprawę, że nie mam nic. Mam 19 lat i nie mam nic. Wiedziałam to dawno, odkąd przyszłam tu naga na świat...i teraz też siedzę sama, nago, słuchając Rod'a Stewart'a. Nawet słowa i myśli, które wypowiadam idą w błoto, do burdelu za małe pieniądze, są bezużyteczne i szybko zapominane. Nie znaczyłam tu nic i nie znaczę. Kto uważa, że cokolwiek tu znaczy sam wrzuca siebie w wir nicości. Bo w czymże jesteśmy lepsi od tych mleczy rosnących na pospolitych trawnikach czy karaluchach w kanalizacji? One też tworzą sztukę i mają wewnętrzne pragnienie życia. One też umierają i tracą wszystko co ich ziemskie...i nikt nie pamięta o nich, nikt.
Czyżby bóg też szykował dla nich raj?
Czymże dla mnie jest raj?
On jest tylko szczęśliwą CHWILĄ. Chwilową fascynacją, krótkim pocałunkiem, daremnym wierszem, szumem drzew i kawą lepszej jakości po nieprzespanej nocy.
Czym jest piekło?
Tym co sprawia, że czujemy się po prostu źle, że nie czujemy się sobą.
Chciałabym wybrać wolność.
Ale nawet ona w sobie nic już nie ma....
wolność jest śmiercią czy tego chcemy czy nie
http://www.youtube.com/watch?v=U-uAdxpj-KY
Czyżby bóg też szykował dla nich raj?
Czymże dla mnie jest raj?
On jest tylko szczęśliwą CHWILĄ. Chwilową fascynacją, krótkim pocałunkiem, daremnym wierszem, szumem drzew i kawą lepszej jakości po nieprzespanej nocy.
Czym jest piekło?
Tym co sprawia, że czujemy się po prostu źle, że nie czujemy się sobą.
Chciałabym wybrać wolność.
Ale nawet ona w sobie nic już nie ma....
wolność jest śmiercią czy tego chcemy czy nie
http://www.youtube.com/watch?v=U-uAdxpj-KY
środa, 4 grudnia 2013
Czuję w oczach tęczę / Zawsze pochwę męczę
nade mną purpurowe niebo / pode mną różowe piekło
przed mną ktoś zaciąga tani papieros / ze mną ktoś podpala oblodzony stos
wytrawny smród zatyka krtań / skrzywiona wydzielina odtyka gardło
i mnóstwo dziur w chodnikach / malutko tych świństw w jajnikach
gdzieś. kamienice uśmiechają się / trzeba więcej. spódnice marszczą się
patologią szczerą / ideologią fałszywą
i terminale w życie tchnące / i włosy tak słodko palące
mój każdy niezgrabny ruch / ten każdy ozdobny trup
idą panienki w fikuśnych bucikach / idą duchy w zalotnych kościach
welur, polimer, wodoszczelna membrana / pośmiertny kał, putrescyna, kadaweryna
...i... / ...u...
dlatego urodziłam / dlatego zabiłam
zbitek naostrzonych ewolucji / zbitek okrągłych prawd
tym razem zawodziłam / tym razem dobry uczynek zrobiłam
siebie i nikogo / bez wyjątku wszystkim
a auta- akumulują awersję / a dusza- zapomina zawsze
benzyny świąd zaniepokaja / swoje cielsko w raj odpływa
*Jeśli mowa o śmierci to prześlę linki. Od razu zaznaczam, że to tylko dla osób starszych o mocnych nerwach. Ot takie nowinki...
http://niewiarygodne.pl/gid,14395021,img,14395179,kat,1017185,page,6,title,Praca-w-zakladzie-pogrzebowym-od-kuchni-Przerazajace,galeriazdjecie.html
http://wiedzanieboli.blogspot.com/2010/06/trup-od-czowieka-do-prochu.html
http://www.youtube.com/watch?v=j-onZeZBdzI
nade mną purpurowe niebo / pode mną różowe piekło
przed mną ktoś zaciąga tani papieros / ze mną ktoś podpala oblodzony stos
wytrawny smród zatyka krtań / skrzywiona wydzielina odtyka gardło
i mnóstwo dziur w chodnikach / malutko tych świństw w jajnikach
gdzieś. kamienice uśmiechają się / trzeba więcej. spódnice marszczą się
patologią szczerą / ideologią fałszywą
i terminale w życie tchnące / i włosy tak słodko palące
mój każdy niezgrabny ruch / ten każdy ozdobny trup
idą panienki w fikuśnych bucikach / idą duchy w zalotnych kościach
welur, polimer, wodoszczelna membrana / pośmiertny kał, putrescyna, kadaweryna
...i... / ...u...
dlatego urodziłam / dlatego zabiłam
zbitek naostrzonych ewolucji / zbitek okrągłych prawd
tym razem zawodziłam / tym razem dobry uczynek zrobiłam
siebie i nikogo / bez wyjątku wszystkim
a auta- akumulują awersję / a dusza- zapomina zawsze
benzyny świąd zaniepokaja / swoje cielsko w raj odpływa
*Jeśli mowa o śmierci to prześlę linki. Od razu zaznaczam, że to tylko dla osób starszych o mocnych nerwach. Ot takie nowinki...
http://niewiarygodne.pl/gid,14395021,img,14395179,kat,1017185,page,6,title,Praca-w-zakladzie-pogrzebowym-od-kuchni-Przerazajace,galeriazdjecie.html
http://wiedzanieboli.blogspot.com/2010/06/trup-od-czowieka-do-prochu.html
http://www.youtube.com/watch?v=j-onZeZBdzI
czwartek, 28 listopada 2013
wtorek, 26 listopada 2013
No dobra...może mam już te 19 lat i powinnam zachowywać się jak te wszystkie słodkie panienki, mieć chłopaka, ładne paznokcie i udawać szczęśliwą. Ale, nie...niestety tak nie jest i nie będzie. Nigdy nie było tak, że porządkowałam się tylko ze względu na to by być podobna do miliona kobiet. Nie. Chcę się zachowywać jak małe dziecko, chcę dalej huśtać się na huśtawkach i wygłupiać rodem niczym gimbaza. Chcę mieć brudne paznokcie i tłuste włosy. Chcę ubierać się w jedwabiste, beżowe kurtki do glanów. I niech tak zostanie. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nikt nie wie po co tu żyje. No dobrze...ktoś może powiedzieć, że żyje dla miłości, rodziny, dla boga, dla jakiegoś dobra. A co jeśli powiem, że tego nie ma? Wszystko jest skrajne, tak jak skrajne są neurony w waszych mózgach kiedy uprawiacie seks w pozycji leżącej o brzasku księżyca mówiąc, że orgazm to szczęście. Ale szczęścia też nie ma. A wasze i moje mózgi to zbitki niczego i sami jesteśmy nikim. Skąd to wiem? Z czystych, banalnych obserwacji. Rodzimy się nadzy i bez niczego, bez niczego też odchodzimy, po śmierci zostaje z nas pył...Jesteśmy tylko błędnymi wytworami ewolucji, więc powinniśmy być tej naszej Matce wdzięczni, że w ogóle możemy podziwiać tu niebo w każdym kolorze i przytulać się do pachnącej kory drzew. To wszystko? Tak, to wszystko. Co więcej mogłabym dodać: a to, że po prostu miejcie wyjebane na to co uważacie za złe, a jeśli zło jest waszym dobrem to kochajcie je tak jak najnieumiejętniej umiecie i kochajcie tak samo siebie, bo tylko sen i marzenie spełnia się w nicości. Sramen,
środa, 20 listopada 2013
Będąc dziś na praktykach w Tychach w szkole specjalnej nic nie uderzyło mnie tak bardzo jak to, że jest tak wielu ludzi upośledzonych lub/i niepełnosprawnych. Uderzył mnie też fakt, że tak musi być, że to nie jest zrządzenie boże, taka to jest genetyka i takie są czasem niedopilnowania rodziców (szczególnie matek w ciąży, które palą, piją, a nawet biorą narkotyki). Uderzyło mnie to w taki sposób, że zdałam sobie sprawę, iż nie da się usunąć cierpienia, że ono ciągle jest z każdej strony, nieśmiertelne i jest ono nieodłączną częścią życia. Jedynym lekiem na cierpienie jest przyjmowanie go z optymizmem i radością. Chyba na tym polega życie- bo jak widzę takie osoby, chociażby tego chłopca na wózku, który był także niewidomy i nie mówił, to wiem, że one też mają okazję tu na świecie mieć wsparcie, opiekę i dobre słowo czasem coś mogłoby sprawić uśmiech na ich twarzach. Chociaż i aż tyle...wdzięczność obojga- tego, który zna takie dziecko i samego dziecka.
piątek, 8 listopada 2013
Koniec, koniec z miłością! Skończyła się! Znaczy się, nigdy jej nie było. To co nazywałam miłością było tylko przelotną bzdurą, fiaskiem i piaskiem- kruszącym się. Nawet miłość bliźniego w dzisiejszych czasach to przesadzona sprawa. Gdzie się nie oglądam panuje nienawiść, zawiść, pycha, egoizm, egocentryzm, zaniechanie wartości, kłamstwo, udawanie, fałsz, czysty ale ukryty fałsz. I co ja mam tu robić? Z tego co wynika wszyscy jesteśmy zwierzętami więc będę zwierzęciem...ale takim dobrym. Co będzie pokazywał wam- skurwysynom i skurwysynkom- że da się żyć tak jak po części uczy nas biblia, koran i większość poradników psychologicznych i etycznych oraz tak by uwolnić od tego jebanego, zasyfionego, pełnego banalnych potrzeb ciała. Nauczę was bo sami nie umiecie tego pojąć. Dziś nie ma miłości, ale stworzymy ją na nowo...i tak będzie, chociaż trochę...
Piosenka z pięknego filmu o chłopcu ze zmutowaną twarzą... (Maska- Bogdan jakiś tam)
http://www.youtube.com/watch?v=NeYDAkvL_xE
Taakk takich ludzi uwielbiam- niepełnosprawnych lub pokrzywdzonych umysłowo czy fizycznie przez los, oni myślą inaczej, oni nie są pełni obłudy, oni tylko chcą kochać...kurwa
Piosenka z pięknego filmu o chłopcu ze zmutowaną twarzą... (Maska- Bogdan jakiś tam)
http://www.youtube.com/watch?v=NeYDAkvL_xE
Taakk takich ludzi uwielbiam- niepełnosprawnych lub pokrzywdzonych umysłowo czy fizycznie przez los, oni myślą inaczej, oni nie są pełni obłudy, oni tylko chcą kochać...kurwa
czwartek, 7 listopada 2013
Dokładnie, miejcie umysły otwarte, rozwijajcie się, nie stójcie w miejscu z powodu 'prawd' które i tak są już wyjaśnione albo zanegowane przez naukę.
"W nauczaniu religijnym nie tylko chodzi o wdrożenie dogmatów, lecz chodzi wręcz o niedopuszczenie do rzetelnego rozumowania, sprawdzania, powątpiewania, sprzeciwu, kontroli, chodzi o zasłonięcie się tajemniczością, o zagwożdżenie umysłu, o podanie wszelkiej wątpliwości za grzech i bezbożność, wpojenie wiary w słowa księdza na mocy jedynie przyzwyczajenia, przykładu i obawy; chodzi o niepatrzenie własnymi oczyma, o zaślepienie ślepej tradycji, rutyny, posłuszeństwa, przysięgania (in verba magistri), chodzi o wpojenie w młode umysły nastawienia dogmatycznego. W ten sposób zawczasu odsuwa się dziecko od poznania prawdy i rzuca się je na pastwę zabobonu, świętej wiary ojców, przymusu religijnego w domu i w szkole, propagandy klerykalnej, na pastwę wszystkich panujących zwyczajów ogłupiania, począwszy od spirytyzmu, okultyzmu, oszustwa "uczonych", naiwnie wierzących w duchy i media, wróżby i cuda i chodzących do spowiedzi, a kończąc na poglądowej nauce religii, która ze swymi rysunkami Boga, raju, piekła, aniołów oraz wyszukiwaniem symbolów porównawczych dla "wyjaśnienia" dogmatów kościelnych jest jednym z niewątpliwych objawów zwyrodnienia i schorzenia umysłowości w całym świecie."
*Na dziś tyle.
"W nauczaniu religijnym nie tylko chodzi o wdrożenie dogmatów, lecz chodzi wręcz o niedopuszczenie do rzetelnego rozumowania, sprawdzania, powątpiewania, sprzeciwu, kontroli, chodzi o zasłonięcie się tajemniczością, o zagwożdżenie umysłu, o podanie wszelkiej wątpliwości za grzech i bezbożność, wpojenie wiary w słowa księdza na mocy jedynie przyzwyczajenia, przykładu i obawy; chodzi o niepatrzenie własnymi oczyma, o zaślepienie ślepej tradycji, rutyny, posłuszeństwa, przysięgania (in verba magistri), chodzi o wpojenie w młode umysły nastawienia dogmatycznego. W ten sposób zawczasu odsuwa się dziecko od poznania prawdy i rzuca się je na pastwę zabobonu, świętej wiary ojców, przymusu religijnego w domu i w szkole, propagandy klerykalnej, na pastwę wszystkich panujących zwyczajów ogłupiania, począwszy od spirytyzmu, okultyzmu, oszustwa "uczonych", naiwnie wierzących w duchy i media, wróżby i cuda i chodzących do spowiedzi, a kończąc na poglądowej nauce religii, która ze swymi rysunkami Boga, raju, piekła, aniołów oraz wyszukiwaniem symbolów porównawczych dla "wyjaśnienia" dogmatów kościelnych jest jednym z niewątpliwych objawów zwyrodnienia i schorzenia umysłowości w całym świecie."
*Na dziś tyle.
czwartek, 31 października 2013
*Siemka, dawno mnie tu nie było. Jakoś nie miałam weny by wstąpić w czeluście mojej płytkiej świadomości. Byłam jeszcze płytsza (bardziej pusta) przez ostatni czas. Zajmowały mnie tylko hedonistyczne wartości. Dzięki temu już całkowicie straciłam wiarę w miłość, dobro i prawdę. Im jestem starsza tym coraz więcej je tracę. Ale co najważniejsze, te wszystkie wartości modyfikuję po swojemu. Czyż to nie sztuka? Jestem wolna. Robię coś z niczego. Z miłości zrobiłam bagno, a z prawdy krowie łajno. Istne arcydzieło. Przecież brzydota to tak oryginalny odcinek piękna. Znajomość z dewiantami robi mi dobrze, lepiej niż gdybym męczyła się z kimś kto ciągle uważa, że jestem dziwna i nie taka jak trzeba. A WŁAŚNIE NIE! Jestem taka jak trzeba, to tak zupełnie. Mój kod genetyczny cieszy się każdym nowym odczutym kwantem. Mój kod genetyczny jest taki jak wasz, sekwencje zbudowane są z takich samych materiałów...a co najważniejsze DNA:
"nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
DNA nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe."
Gdy byłam ewolucyjnym zarodkiem ssaka
mówiłam jak on
myślałam jak on
Kiedy zaś stałam się wyuzdaną kobietą
i tak i tak wierzyłam we wszystko co zbudowała ewolucja"Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałam poznana.
Tak więc trwają prawda, dobro, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest kwant"
Do następnego świniaczki!
"nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
DNA nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe."
Gdy byłam ewolucyjnym zarodkiem ssaka
mówiłam jak on
myślałam jak on
Kiedy zaś stałam się wyuzdaną kobietą
i tak i tak wierzyłam we wszystko co zbudowała ewolucja"Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałam poznana.
Tak więc trwają prawda, dobro, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest kwant"
Do następnego świniaczki!
piątek, 11 października 2013
Samotność to jedna z najpiękniejszych dróg w jakie może wybrać się człowiek. Jest ona jednak jednocześnie drogą najtrudniejszą, gdyż liczy się z oderwaniem od przyziemnej rzeczywistości. Dla mnie samotność to oderwanie się również, przynajmniej po jak największej części od działań typowo społecznych. Pozwala ona na stanięcie z boku i przyjrzenie się różnym perspektywom bez włączania i modyfikowania swoich głębokich uczuć. To dobre kiedy pragnie się poznać, zrozumieć mechanizmy panujące nad tym światem. Jak już mówiłam samotność jest trudna, człowiek ewolucyjnie był i jest istotą społeczną i stricte nie istnieje, jeśli nie znajduje się w tłumie. Ale samotność też jest ciszą- nie ciągłym wrzaskiem, przekrzykiwaniem się, wyższością- ogromną przenikliwą ciszą, skromną, która pozwala zapomnieć o czymkolwiek chcemy i nie przejmować się. Ale idzie to osiągnąć tylko poprzez dobre jej wykorzystanie. Oderwanie od drugiego człowieka wymaga wielu wyrzeczeń i nie jest łatwo na początku. Wpierw należy usunąć większość tych rzeczy, uczucia i myśli, które tylko wydają się nam potrzebne, a nie są. Może to być choćby myśl o tym mieć piękniejsze ciało, albo o tym by ogólnie coś posiadać, mogą to być myśli samobójcze, mogą to być toksyczni ludzie. Trzeba to wszystko usunąć, a pomaga w tym skupienie się na przeróżnych czynnościach, które nas wciągają, oczywiście, nie może to być wielogodzinne wpatrywanie się w monitor czy w telewizję, ale coś twórczego, coś co odkryje i zajmie naszą duszę i umysł na nowo i będzie oczyszczać dzięki swoim efektom od prostoty i nieświadomości zwykłego ludzkiego życia.
*Dziś dostałam dwa razy opierdol i szczerze nie czuję się z tym jakoś strasznie źle. Bardziej martwi mnie to jak zachowują się ludzie i dlaczego jest w nich tyle nienawiści, tej niszczącej nienawiści. Byłam dziś zerwać umowę o pracę, przy okazji wstąpiłam do mojego byłego bistro coś zjeść- byłam tak cholernie głodna, że miałam ochotę na kilogramy jakiekolwiek żarcia. Oczywiście zapłaciłam za jedzenie. Zaczęłam sobie nabierać i tak stwierdziłam, że mięso, które dostałam mogłabym podnieść by zmieściło się więcej sałatek. Zauważyła to koleżanka z pracy, która zaczęła nagle, jakby w furii wydzierać się na cały sklep na mnie. Zauważyła to złe słowo- ona po prostu stała i obserwowała co i jak nakładam, zamiast wziąć się do roboty. Powiedziała, że podnoszenie mięsa jest niedozwolone, że sałatki muszę wkładać na talerz, na którym leży mięso, że tak nie mogę, żebym przestała kantować i że jak pracownik tego bistro powinnam dawać przykład klientom plus, że jestem bardzo chamska. Po tym zawołała drugą dziewczynę, a ta stwierdziła, że "gdzieś zadzwoni". Szczerze, niby zabawna sytuacja, ale mnie to wytrąciło z równowagi zupełnie. Poza tym zmieszała mnie z błotem. Co najlepsze one nie wiedziały, że zerwałam umowę o pracę, byłam wtedy klientem, a nie pracownikiem i w sumie mogłam ja im namieszać w pracy, gdyż mogłam wezwać kierownika i powiedzieć, że bardzo niemiło owa ekspedientka się do mnie odnosiła. Wtedy nie pomyślałam by tak zrobić, ale myślę, że jeszcze rozwalę jej tę robotę. Nie wiem co do mnie ma ta dziewczyna. Od początku patrzyła się na mnie spode łba, w czasie pracy z nią nie było miło, kłóciła się ze mną o coś czego nie była mi w stanie udowodnić. Zemsta może nie będzie słodka, ale na pewno sprawiedliwa.
Drugi opierdol, ale ten już zasłużony dostałam od kierowcy autobusu. Zaczął mnie kojarzyć, że rzadko kupuję bilety i cóż teraz postaram się tego dopilnować. Może trochę wstyd na cały autobus i jakiś facet starszy chciał mi wcisnąć pieniądze w łapy, ale powiedziałam po prostu, że nie trzeba. Lecz moja buntownicza dusza mówi nadal, że warto robić swoje i myśleć swoje, pieprzyć biurokrację itd. Choć pewnie jak nadal będę tak robić to on coś ze mną zrobi, jakoś mnie ukaże. Lepiej kupować bilety i mieć spokój przynajmniej z kierowcami i kanarami. Ech wszędzie gdzie tylko sie ruszyć są jakieś zasady, a niektórzy ludzie są nimi tak zmanipulowani, że nie umieją bez nich żyć, a jak widzą, że ktoś ich nie przestrzega to są w stanie zabić. Albo po prostu ktoś chcę sie wyżyć emocjonalnie czy nie wiadomo jeszcze JAK.
Po tym wróciłam do domu w dość ciężkim stanie, ta dziewczyna odniosła się do mnie z taką nienawiścią, że czuję jakby mi wyżarła energię, dobrą energię, odzyskam ją dopiero kiedy zrobię jej na złość. Głupia suka.
Robię ludziom to co oni mnie, jeśli są dla mnie przyjaźni, ja odwdzięczam się dwa razy bardziej, podobnie jest z nienawiścią. To dość logiczne i ekonomiczne. Generalnie kocham ludzi i nie traktuję ich poważnie, ale czasem warto kogoś utemperować.
*Dziś dostałam dwa razy opierdol i szczerze nie czuję się z tym jakoś strasznie źle. Bardziej martwi mnie to jak zachowują się ludzie i dlaczego jest w nich tyle nienawiści, tej niszczącej nienawiści. Byłam dziś zerwać umowę o pracę, przy okazji wstąpiłam do mojego byłego bistro coś zjeść- byłam tak cholernie głodna, że miałam ochotę na kilogramy jakiekolwiek żarcia. Oczywiście zapłaciłam za jedzenie. Zaczęłam sobie nabierać i tak stwierdziłam, że mięso, które dostałam mogłabym podnieść by zmieściło się więcej sałatek. Zauważyła to koleżanka z pracy, która zaczęła nagle, jakby w furii wydzierać się na cały sklep na mnie. Zauważyła to złe słowo- ona po prostu stała i obserwowała co i jak nakładam, zamiast wziąć się do roboty. Powiedziała, że podnoszenie mięsa jest niedozwolone, że sałatki muszę wkładać na talerz, na którym leży mięso, że tak nie mogę, żebym przestała kantować i że jak pracownik tego bistro powinnam dawać przykład klientom plus, że jestem bardzo chamska. Po tym zawołała drugą dziewczynę, a ta stwierdziła, że "gdzieś zadzwoni". Szczerze, niby zabawna sytuacja, ale mnie to wytrąciło z równowagi zupełnie. Poza tym zmieszała mnie z błotem. Co najlepsze one nie wiedziały, że zerwałam umowę o pracę, byłam wtedy klientem, a nie pracownikiem i w sumie mogłam ja im namieszać w pracy, gdyż mogłam wezwać kierownika i powiedzieć, że bardzo niemiło owa ekspedientka się do mnie odnosiła. Wtedy nie pomyślałam by tak zrobić, ale myślę, że jeszcze rozwalę jej tę robotę. Nie wiem co do mnie ma ta dziewczyna. Od początku patrzyła się na mnie spode łba, w czasie pracy z nią nie było miło, kłóciła się ze mną o coś czego nie była mi w stanie udowodnić. Zemsta może nie będzie słodka, ale na pewno sprawiedliwa.
Drugi opierdol, ale ten już zasłużony dostałam od kierowcy autobusu. Zaczął mnie kojarzyć, że rzadko kupuję bilety i cóż teraz postaram się tego dopilnować. Może trochę wstyd na cały autobus i jakiś facet starszy chciał mi wcisnąć pieniądze w łapy, ale powiedziałam po prostu, że nie trzeba. Lecz moja buntownicza dusza mówi nadal, że warto robić swoje i myśleć swoje, pieprzyć biurokrację itd. Choć pewnie jak nadal będę tak robić to on coś ze mną zrobi, jakoś mnie ukaże. Lepiej kupować bilety i mieć spokój przynajmniej z kierowcami i kanarami. Ech wszędzie gdzie tylko sie ruszyć są jakieś zasady, a niektórzy ludzie są nimi tak zmanipulowani, że nie umieją bez nich żyć, a jak widzą, że ktoś ich nie przestrzega to są w stanie zabić. Albo po prostu ktoś chcę sie wyżyć emocjonalnie czy nie wiadomo jeszcze JAK.
Po tym wróciłam do domu w dość ciężkim stanie, ta dziewczyna odniosła się do mnie z taką nienawiścią, że czuję jakby mi wyżarła energię, dobrą energię, odzyskam ją dopiero kiedy zrobię jej na złość. Głupia suka.
Robię ludziom to co oni mnie, jeśli są dla mnie przyjaźni, ja odwdzięczam się dwa razy bardziej, podobnie jest z nienawiścią. To dość logiczne i ekonomiczne. Generalnie kocham ludzi i nie traktuję ich poważnie, ale czasem warto kogoś utemperować.
środa, 9 października 2013
Czy teraz o kimś marzę, czy o kimś pamiętam, czy za kimś tęsknię? Nie...
owijam się bawełną snów, szukam nie kogoś a czegoś
ktoś to tylko neuronowy zbitek słów i pragnień
pragnę. słodkich nocy- tych nieprzytomnych
zapomnień tego o XXI wieku, o obojętnych sekundach
upicia się własną nienawiścią, zatkania w sobie dumy
tańca o samotności, cichej publiczności, kilkuosobowego uwielbienia
podróży tam gdzie niesie nos, zapach potu i świateł latarnianych
pościeli w liściach, umierających. zawsze tak samo
powtarzania schematów piękna, niszczenie piękna
bycie pięknem, pozbycie się piękna
wtrącenie się w nicość, bycie kimś,
*Zaczął się piękny dzień, może to nie jest odpowiednie słowo "zaczął"- przecież trwał on już dawno. Wcześniej była mgła, przepiękna, śmiertelna. Nie zmarnuję tego dnia, o nie. Nie tym razem. Choć...czy ja kiedykolwiek zmarnowałam jakiś dzień? Ale, ale musiałabym zająć czymś takim co mi przyniesie "coś" w przyszłości materialnego, może i duchowego też, ale zarówno materialnego- czego nie mogę stwierdzić o pisaniu marnej poezji. Biorę się więc za naukę. Zapewne będzie ciepło więc warto odpocząć na dworze. Jutro kolejne dni bieganiny po Tychach i Katowicach. Pozytywności. !
owijam się bawełną snów, szukam nie kogoś a czegoś
ktoś to tylko neuronowy zbitek słów i pragnień
pragnę. słodkich nocy- tych nieprzytomnych
zapomnień tego o XXI wieku, o obojętnych sekundach
upicia się własną nienawiścią, zatkania w sobie dumy
tańca o samotności, cichej publiczności, kilkuosobowego uwielbienia
podróży tam gdzie niesie nos, zapach potu i świateł latarnianych
pościeli w liściach, umierających. zawsze tak samo
powtarzania schematów piękna, niszczenie piękna
bycie pięknem, pozbycie się piękna
wtrącenie się w nicość, bycie kimś,
*Zaczął się piękny dzień, może to nie jest odpowiednie słowo "zaczął"- przecież trwał on już dawno. Wcześniej była mgła, przepiękna, śmiertelna. Nie zmarnuję tego dnia, o nie. Nie tym razem. Choć...czy ja kiedykolwiek zmarnowałam jakiś dzień? Ale, ale musiałabym zająć czymś takim co mi przyniesie "coś" w przyszłości materialnego, może i duchowego też, ale zarówno materialnego- czego nie mogę stwierdzić o pisaniu marnej poezji. Biorę się więc za naukę. Zapewne będzie ciepło więc warto odpocząć na dworze. Jutro kolejne dni bieganiny po Tychach i Katowicach. Pozytywności. !
wtorek, 8 października 2013
Pewnego dnia w latach 90tych przyszedł na świat nikt. Był to dzień listopada więc bardziej ważniejsze od jego urodzenia były ostatnie, stęchłe liście spadające na brudny asfalt i kolejna impreza w stylu disco polo, na której rozszalałe pary wyginały swoje brzuchy i plecy. nikt dorastała-gdyż była to płeć żeńska- w ohydnym, ciasnym, poniemieckim mieście gdzieś na Górnym Śląsku. Wychowywali ją praktycznie sami dorośli, dlatego też w szkole nigdy nie potrafiła wbić się w rytm egzystencjalnym swoich rówieśników. Śniła tylko i marzyła na uboczu, co w końcu stało się jej nerwicą maniakalną- śnienie. Przeglądała dziesiątki książek i gazetek, wyobrażając sobie, że to ona jest tą piękną bohaterką owej powieści i ma tak wspaniałego chłopaka albo, że posiada zestaw gier z gazetki promocyjnej Auchana. I wszystkie inne rzeczy i sprawy również sobie imaginowała. Było to tak silne, że aż przyjemne, oderwanie. Ludzi zrozumiała dopiero w trakcie szkoły średniej, kiedy to dostała na prezent Internet. Wtedy też spotykała się ze starszymi mężczyznami i zrozumiała, że ludzie są bardzo prości. Każdy człowiek, ma określone cechy i idzie je przyporządkować do danej ramki i co najważniejsze wyczuć. Kiedy zrozumiała, że ludzie są nudni i źli, zaczęła znikać w tym co robiła kiedyś, tak naprawdę w zupełnie niczym. Bo przecież ona sama była nikim. Tym czymś była sztuka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)