Nie mam pojęcia czemu tak właśnie nazwałam ten wpis. Może było to drżenie nieświadomości, a może poryw czystego braku inteligencji. W sumie jedno nachodzi na drugie bezprecedensowo. Wczoraj, a właściwie od dawna nachodziły mnie myśli, które sprawiały, że znów chciałam wrócić do mojego małego, mrocznego świata, pełnego nagich mężczyzn, kobiet, psychodelicznej muzyki i niskiej samooceny. Zastanawiam się nad tym jak zatrzymać szczęście, nie będąc sobą. A może to jestem ja, ale w lepszym wcieleniu?
Nigdy nie chciałam kochać ludzi, chciałam im tylko pomagać. Może dlatego ludzie mnie nie kochali. A może dlatego, że nigdy nie kochałam samej siebie.
Zawsze chciałam być kimś wielkim. Niesamowitą pisarką, aktorką, piosenkarką, społecznikiem, politykiem czy naukowcem, który zmieniałby świat na lepsze. Chciałam masowo poprzez moje czyny i słowa zmieniać dusze ludzkie na bardziej wrażliwe, humanitarne, życzliwe. Uczyć ich praw wszechświata, podstaw życia prowadzącego do szczęścia. Ale...przez całe moje dotychczasowe życie dowiedziałam się, że temu światu pomoże jedynie zagłada. Miliony ludzi przede mną przekazywały swoje wspaniałe myśli, teorie i prawdy, tłumiło zło. Ale zło jest jak ogień- jest światłem. Zło jest nam potrzebne. Śmierć, udręki, ból, cierpienia psychiczne i fizyczne są na potrzebne by nauczyć nas być coraz lepszymi. Miliony ludzi przede mną próbowało naprawić ludzi, środowisko i wszelkie dusze. Robili to w każdy sposób, ale bezskutecznie. Ten świat staje się coraz bardziej materialny, złowrogi i niesprawiedliwy po to byśmy powoli poprzez kolejne upadki zrozumieli, że jedyne co da się zmienić to tylko myślenie o tym, że nic nie jest dobre, ani złe. Nie pomogą nam w tym filozofowie, geniusze naukowi czy religijni przewodnicy, media ani jakikolwiek człowiek. Świadomość znajduje się gdzieś obok. W beznadziejnych codziennych czynach, w marnym szukaniu sensu i zwykłym trwaniu w niczym. Nieskomplikowane gesty i niewidoczne uśmiechy niech umacniają nas każdej nocy i dnia, w każdym samotnym tańcu, w każdym jasnym zawirowaniu tysięcy głów.
Dostać od życia nic i cieszyć się tym. To zamyka nieskończoność.
poniedziałek, 27 października 2014
wtorek, 8 kwietnia 2014
Marzenia
Ktoś niedawno powiedział mi, że moich wpisów, wierszy i tak nikt nie czyta. Wcale tego nie oczekuję. Jeśli ktoś zajrzy, znajdzie coś dla siebie to będę gdzieś tam astralnie szczęśliwa. Sądzę jednak, że jeśli ktoś przyszedł tu po coś utylitarnego, po jakąś prawdę czy wartość- niech zawróci.
Jestem tylko jednym z wielu miliardów ludzi. Bardzo podobnym do was wszystkich i nie mam za grosz talentu do niczego. Gdybym zaczęła samą siebie cenić za coś w tym świecie, zapewne zechciałabym również zdobywać ten świat,a choćby i jednego najprostszego człowieka, co ze względu na jego skomplikowanie i wielorakość oraz ciągłą zmienność jest niemożliwe. Posiadam zwierzęce ciało, mózg zaś zwierzęco-uduchowiony. Urodziłam się tu w podobny sposób, jak i egzystuję tutaj jakoś, zupełnie tak jak wy.
Trudno mi to wszystko rzucić i mieszkać w dżungli. Nienawidzę tego świata.
Za niedługo ludzie staną się duchami. Wiem to, będzie kiedy upadnie gospodarka.
Stwierdziłam, że ostatnio wszystkim się przejmuję. Chciałam nawet spisać co mnie boli w tym życiu, tym całym wydarzeniu, na naszym globie, w naszych ludziach, we mnie samej. Zaczęłam zajmować się przebudzeniem nas, świata, motywowaniem, poruszaniem duszą...
Jedyny problem wszystkich tu żyjących: ciągle czegoś od czegoś, od kogoś oczekują. Oczekują prawdy, zrozumienia, akceptacji, lepszego życia, spełniania wszelakich potrzeb, szczęścia, miłości...
NIC KURWY! Nic z tego nie dostaniecie i to nie jest wasze, tutaj to nie jest wasze. To są tylko marzenia, do których dążymy, a które są mimo wszystko ciągle marzeniami- niespełnionymi. Synonimem oczekiwania jest marzenie...a my wciąż tylko oczekujemy. Ja też ciągle oczekuje, ciągle mnie coś nadal boli. Ale mimo bólu muszę to wszystko tolerować. To znaczy: mieć na wszystko wyjebane. Nie obchodzi mnie nic, nie staram się o nic. Niech biegnie to swoim torem, spontaniczną decyzją podjętą w ultrasekundzie, lekkim biegiem neuronu, szumem wiatru na wrzosowisku. Jestem i zaraz znikam. Zbyt chcę żyć, zbyt mało umierać każdego dnia. Śmierć i życie jest wszędzie. My jesteśmy gdzieś po środku. Róbmy co chcemy byle bliźniego nie krzywdzić zanadto.
Jestem tylko jednym z wielu miliardów ludzi. Bardzo podobnym do was wszystkich i nie mam za grosz talentu do niczego. Gdybym zaczęła samą siebie cenić za coś w tym świecie, zapewne zechciałabym również zdobywać ten świat,a choćby i jednego najprostszego człowieka, co ze względu na jego skomplikowanie i wielorakość oraz ciągłą zmienność jest niemożliwe. Posiadam zwierzęce ciało, mózg zaś zwierzęco-uduchowiony. Urodziłam się tu w podobny sposób, jak i egzystuję tutaj jakoś, zupełnie tak jak wy.
Trudno mi to wszystko rzucić i mieszkać w dżungli. Nienawidzę tego świata.
Za niedługo ludzie staną się duchami. Wiem to, będzie kiedy upadnie gospodarka.
Stwierdziłam, że ostatnio wszystkim się przejmuję. Chciałam nawet spisać co mnie boli w tym życiu, tym całym wydarzeniu, na naszym globie, w naszych ludziach, we mnie samej. Zaczęłam zajmować się przebudzeniem nas, świata, motywowaniem, poruszaniem duszą...
Jedyny problem wszystkich tu żyjących: ciągle czegoś od czegoś, od kogoś oczekują. Oczekują prawdy, zrozumienia, akceptacji, lepszego życia, spełniania wszelakich potrzeb, szczęścia, miłości...
NIC KURWY! Nic z tego nie dostaniecie i to nie jest wasze, tutaj to nie jest wasze. To są tylko marzenia, do których dążymy, a które są mimo wszystko ciągle marzeniami- niespełnionymi. Synonimem oczekiwania jest marzenie...a my wciąż tylko oczekujemy. Ja też ciągle oczekuje, ciągle mnie coś nadal boli. Ale mimo bólu muszę to wszystko tolerować. To znaczy: mieć na wszystko wyjebane. Nie obchodzi mnie nic, nie staram się o nic. Niech biegnie to swoim torem, spontaniczną decyzją podjętą w ultrasekundzie, lekkim biegiem neuronu, szumem wiatru na wrzosowisku. Jestem i zaraz znikam. Zbyt chcę żyć, zbyt mało umierać każdego dnia. Śmierć i życie jest wszędzie. My jesteśmy gdzieś po środku. Róbmy co chcemy byle bliźniego nie krzywdzić zanadto.
niedziela, 6 kwietnia 2014
PRZEBUDZENIE!
Film nawołujący do PRZEBUDZENIA, do otwarcia umysłu, do otwarcia się na prawdę. Do tego by nie wierzyć ślepo w to co mówią nam media, religie, jak okłamują nas na każdym kroku, każąc żyć według Ich systemów, podporządkowując nas jak marionetki ku swoim celom, wciskając nam gówniane masy nic nie wartych produktów, bawiąc się naszymi najprymitywniejszymi potrzebami biologicznymi, robiąc z nas robotów o zamkniętych duszach, kontrolując każdy aspekt naszego życia i nie dając żadnej wolności. Warto obejrzeć ten film jeśli nie chcesz być ŚLEPĄ MARIONETKĄ, KTÓRĄ RUSZA SIĘ JAK KTOŚ TYLKO CHCE. Warto obejrzeć by zyskać jakieś piękno w duszy.
https://www.youtube.com/watch?v=0wlYQ5wDM8M !!!
https://www.youtube.com/watch?v=0wlYQ5wDM8M !!!
czwartek, 13 marca 2014
Szczęśliwości.
Dawno, naprawdę bardzo dawno nie myślałam o życiu. Zajmowałam się czymś, gdzieś obok życia i nie patrzałam jak ono mi ucieka. Właściwie- byłam z tego nawet zadowolona. Cóż to jest życie?!- zaśmiewałam się jeszcze ostatnio. I...nadal nie wiem czym ono jest. Tak jak i wszystko jest pojęciem względnym. Proste i wiadome zasady. Nie muszę nawet mówić, że to zabawne- to odczuwanie bezsensu bycia tutaj. Z jednej strony każą mi być dobrym człowiekiem, a z drugiej czerpać przyjemności z życia. Może się w końcu zastanowicie? I nie wiem po co i to i to.
Śmierć, ależ cudownie słodkie słowo.
Słodkie, tak szkodliwe jak cukier.
I jasne, białe, czyste.
Śmierć- jedyna odpowiedź.
Muzyka, bez nut.
Bo oni
depczą po twoim cieniu
po swoim nie potrafią
depczą bo tańczą
a ty nie potrzebujesz
by ktoś cię nienawidził
z całego drżącego ciała
wolisz się okłamywać
w miłościach
szczęśliwości
och łany śmierci
które mówią o życiu
takim wewnętrznym
się rozdarciu
na gwiazdę rocka
oraz człowieka!
Chcę umierać codziennie
i nie umiem
Boże poratuj.
................................
pokochać nienawiść
Chcę tego wszystkiego niezależnie jakie to ma znaczenie, ot taki fizyczny pęd do powolnego niszczenia się- tak jak robią to wszystkie cząsteczki na tym świecie i zamienienia się w coś jeszcze fajniejszego. Chcę tak względnie, że aż prawdziwie. Mój mózg działa jak powinien, och tak jak tego potrzebuję! Dusza ucieka, życie ucieka!
"I want it all I want it all I want it all and I want it now"
https://www.youtube.com/watch?v=hFDcoX7s6rE&list=PL718D16542AE44430
Wszystko kocham, wszystkich też. To w zupełności nie wystarczy. Skoro kocham wszystkich to muszę kochać też nienawiść.
Śmierć, ależ cudownie słodkie słowo.
Słodkie, tak szkodliwe jak cukier.
I jasne, białe, czyste.
Śmierć- jedyna odpowiedź.
Muzyka, bez nut.
Bo oni
depczą po twoim cieniu
po swoim nie potrafią
depczą bo tańczą
a ty nie potrzebujesz
by ktoś cię nienawidził
z całego drżącego ciała
wolisz się okłamywać
w miłościach
szczęśliwości
och łany śmierci
które mówią o życiu
takim wewnętrznym
się rozdarciu
na gwiazdę rocka
oraz człowieka!
Chcę umierać codziennie
i nie umiem
Boże poratuj.
................................
pokochać nienawiść
Chcę tego wszystkiego niezależnie jakie to ma znaczenie, ot taki fizyczny pęd do powolnego niszczenia się- tak jak robią to wszystkie cząsteczki na tym świecie i zamienienia się w coś jeszcze fajniejszego. Chcę tak względnie, że aż prawdziwie. Mój mózg działa jak powinien, och tak jak tego potrzebuję! Dusza ucieka, życie ucieka!
"I want it all I want it all I want it all and I want it now"
https://www.youtube.com/watch?v=hFDcoX7s6rE&list=PL718D16542AE44430
Wszystko kocham, wszystkich też. To w zupełności nie wystarczy. Skoro kocham wszystkich to muszę kochać też nienawiść.
wtorek, 11 lutego 2014
Za dużo...
Za dużo mój Boże, za dużo wszystkie demony świata, za dużo JEJ! Nigdy bym się nie spodziewała, nie po tych wszystkich perypetiach, że to właśnie ONA zostanie moją kochanką. To dla mnie sytuacja tak nowa, że ja zachowuję się zupełnie jak ja! Płaczę kiedy mogę, mówię o swoich potrzebach fizjologicznych (wszystkich), mówię o sobie te paskudne fakty, za które większość ludzi by mnie spaliła lub wyśmiała publicznie, a ona, tak ona słucha tego co opowiadam i nadal ze mną jest.
MIŁOŚĆ.
Nie wiem co mam robić. Zaatakowała mnie znienacka zupełnie, gdy najmniej jej potrzebowałam. Uwięziła mnie, sprawiła mnie znowuż monogamistką, sprawiła, że posiadam jeszcze jedno ciało, duszę i mózg w sobie. GDZIE MOJA SAMOTNOŚĆ?! Staram się wyrzekać miłości, mówić jej, że przecież ja nigdy na nią nie zasługiwałam, staram się narzekać, że jestem zbyt szpetna, zbyt dziwaczna i zbyt nieprzekonująca na zdjęciach, na których wychodzę. Ale ona nadal mnie przytula i całuje do nieprzytomności.
Gdzie w tym świecie jest miłość? Zawsze siebie pytałam. Teraz wiem, że ona jest wszędzie, można ją kreować i tworzyć, ale nic na siłę...wystarczy dawać się ponosić życiu i czasem w snach o nią prosić. I szczerze? Nieważne ile będzie trwać...niech trwa jak najdłużej, a jeśli ma skończyć się już dziś to niech będzie tak intensywnie romantyczna, silna i zależna od wszelkich dobrych uczuć jakie kiedykolwiek były...
Zmieniłam się, ani trochę się nie zmieniając. Nabrałam dystansu do świata i zupełnie pozytywnego myślenia. Zabiłam już większość demonów, które we mnie siedziały i teraz wiem, że mogę kochać nie tylko siebie, nie tylko pojedyncze osoby, ale i wszystkich wokół. Zintegrowałam Cień? Nie, jeszcze nie i potrwa to lata. Ale teraz jest pewien etap pozbywania się go i idzie on szybciej dzięki tej mojej Miłości. Dzięki tej osobie, która dała mi więcej siły. I ta siła, nawet jeśli zdarzyłyby się najokropniejsze rzeczy, ona zostanie.
Wiem, że ten świat oparty jest nie na tym co piękne i dobre, czyli nie na wartościach duchowych. Przynajmniej nie w większości. Wiem, że miłość może być zepsuta przez seks, pieniądze, potrzeby niższego rzędu, pierwotne instynkty albo naszą zniewoloną psychikę i ładne panie w seksownych wdziankach, paradujące przed fajnymi, zajętymi facetami. Ale wtedy z tego kpię, zwyczajnie kpię i łapię się grabi, mioteł, jestem czarownicą. Ubieram się jeszcze seksowniej, wkładając obie ręce do kieszeni, mówiąc o mechanice kwantowej, ciesząc się krajobrazem, który otacza.
Mogłabym wciąż i wciąż pisać o życiu. Ale ono jest proste. Polega na życiu...
Na jakim? To wybieramy sami i mamy multum dróg i wyborów...każde ani dobre ani złe :)
Pozdrawiam K.
MIŁOŚĆ.
Nie wiem co mam robić. Zaatakowała mnie znienacka zupełnie, gdy najmniej jej potrzebowałam. Uwięziła mnie, sprawiła mnie znowuż monogamistką, sprawiła, że posiadam jeszcze jedno ciało, duszę i mózg w sobie. GDZIE MOJA SAMOTNOŚĆ?! Staram się wyrzekać miłości, mówić jej, że przecież ja nigdy na nią nie zasługiwałam, staram się narzekać, że jestem zbyt szpetna, zbyt dziwaczna i zbyt nieprzekonująca na zdjęciach, na których wychodzę. Ale ona nadal mnie przytula i całuje do nieprzytomności.
Gdzie w tym świecie jest miłość? Zawsze siebie pytałam. Teraz wiem, że ona jest wszędzie, można ją kreować i tworzyć, ale nic na siłę...wystarczy dawać się ponosić życiu i czasem w snach o nią prosić. I szczerze? Nieważne ile będzie trwać...niech trwa jak najdłużej, a jeśli ma skończyć się już dziś to niech będzie tak intensywnie romantyczna, silna i zależna od wszelkich dobrych uczuć jakie kiedykolwiek były...
Zmieniłam się, ani trochę się nie zmieniając. Nabrałam dystansu do świata i zupełnie pozytywnego myślenia. Zabiłam już większość demonów, które we mnie siedziały i teraz wiem, że mogę kochać nie tylko siebie, nie tylko pojedyncze osoby, ale i wszystkich wokół. Zintegrowałam Cień? Nie, jeszcze nie i potrwa to lata. Ale teraz jest pewien etap pozbywania się go i idzie on szybciej dzięki tej mojej Miłości. Dzięki tej osobie, która dała mi więcej siły. I ta siła, nawet jeśli zdarzyłyby się najokropniejsze rzeczy, ona zostanie.
Wiem, że ten świat oparty jest nie na tym co piękne i dobre, czyli nie na wartościach duchowych. Przynajmniej nie w większości. Wiem, że miłość może być zepsuta przez seks, pieniądze, potrzeby niższego rzędu, pierwotne instynkty albo naszą zniewoloną psychikę i ładne panie w seksownych wdziankach, paradujące przed fajnymi, zajętymi facetami. Ale wtedy z tego kpię, zwyczajnie kpię i łapię się grabi, mioteł, jestem czarownicą. Ubieram się jeszcze seksowniej, wkładając obie ręce do kieszeni, mówiąc o mechanice kwantowej, ciesząc się krajobrazem, który otacza.
Mogłabym wciąż i wciąż pisać o życiu. Ale ono jest proste. Polega na życiu...
Na jakim? To wybieramy sami i mamy multum dróg i wyborów...każde ani dobre ani złe :)
Pozdrawiam K.
niedziela, 2 lutego 2014
Blado niebieskie okręgi
przytłumiają kwiatu pola
to neurony
a ja jestem trochę chora
na ciała zrywy
nie psychiczne.
Dusza jest tylko katem
obdziera mnie ze skóry
każdego dnia z uśmiechem
wplata we mnie swoje bzdury.
Kocham nie kochać
nienawidzę nienawidzić
obojętnie przechodzę
wobec zła i z dobra potrafię szydzić
słabo równie.
Nauczył mnie tego on
tańczy z szatanem rankami
ze mną pieprzy się wieczorami.
Może znam już rozwiązanie?
Ale chcę wytrzeć duszę, uciec
Na nic to całe zapominanie...
Trzymają mnie kwanty, jeden bóg
tarzam się w tysiącach bluzg
by odkryć prawdę zrzucam ubranie
trzęsę piersiami, wyginam plecami
kształty czekoladowo-metafizyczne
spalam blanty gdzie latarnie.
dziwkują tak słodko..
*Chyba czuję wolność! Wolność to po prostu nic. Poznaj nic, poznaj obojętność, poczuj niewiedzę, będziesz wolny :)
Całkiem dobrze się układa, na razie nie wiem jak będzie, ale nikt tego nie wie. Chyba dlatego jest dobrze. Stres dobrze na mnie działa, mogę dużo jeść i nie grubnę...a może to tylko dlatego, że sobie wmówiłam, że nie zgrubieję.
Co jest tu ważne?
Chyba tylko miłość daje siły...
przytłumiają kwiatu pola
to neurony
a ja jestem trochę chora
na ciała zrywy
nie psychiczne.
Dusza jest tylko katem
obdziera mnie ze skóry
każdego dnia z uśmiechem
wplata we mnie swoje bzdury.
Kocham nie kochać
nienawidzę nienawidzić
obojętnie przechodzę
wobec zła i z dobra potrafię szydzić
słabo równie.
Nauczył mnie tego on
tańczy z szatanem rankami
ze mną pieprzy się wieczorami.
Może znam już rozwiązanie?
Ale chcę wytrzeć duszę, uciec
Na nic to całe zapominanie...
Trzymają mnie kwanty, jeden bóg
tarzam się w tysiącach bluzg
by odkryć prawdę zrzucam ubranie
trzęsę piersiami, wyginam plecami
kształty czekoladowo-metafizyczne
spalam blanty gdzie latarnie.
dziwkują tak słodko..
*Chyba czuję wolność! Wolność to po prostu nic. Poznaj nic, poznaj obojętność, poczuj niewiedzę, będziesz wolny :)
Całkiem dobrze się układa, na razie nie wiem jak będzie, ale nikt tego nie wie. Chyba dlatego jest dobrze. Stres dobrze na mnie działa, mogę dużo jeść i nie grubnę...a może to tylko dlatego, że sobie wmówiłam, że nie zgrubieję.
Co jest tu ważne?
Chyba tylko miłość daje siły...
środa, 15 stycznia 2014
Czymże jest życie w porównaniu z wiecznością!
Podświadomych uśmiechów ciężką mgłą
i niczym więcej, jeśli cokolwiek jest niczym
każdą myślą, nie każdym westchnieniem
w pocałunkach ratunkiem
pocałunkach od boga.
Bękarcie Ciemności
-niemniej
jesteś światłością
nie mogłabym rzec
kocham twe wargi
przezroczyście śpiące
słane grobowe uśmiechy
odradzają.
Bez sensy uwidaczniają
głupoty bezlitosne
niosące nienawiści.
A ja tak kocham, kocham życie
bardziej niż wieczności znoje
bo chcę umrzeć umrzeć już skrycie
w zapomnieniu się gwałcić z bogiem.
Ostatnio się denerwuję i denerwuję się wszystkim wokół. Myślałam, że jestem już na takim poziomie duchowym by tego nie odczuwać. A tu kicha, słaba ze mnie jednostka. Wkurza mnie to, że nie umiem chcieć być normalnym człowiekiem. Ja muszę śpiewać, pisać, snuć kontrowersje i być zauważana. Co ze mną nie tak znowu? CHCĘ BYĆ ZWYKŁYM i NORMALNYM CZŁOWIEKIEM!!!
...jestem.
jestem nim i nie chcę sobie zdawać z tego sprawy i nie chcę zdawać sobie sprawy, że każdy jest takim samym człowiekiem jak ja. pragnie miłości po swojemu i trochę uwagi. ech jakże muszę się szamotać sama ze sobą wśród milinów szamotających się bezsilnie. nie lepiej byłoby pozbawić się mózgu- tak ciążącego i uwolnić się, w końcu zejść...
Ranek rozpoczął się szaro i spokojnie. Uwielbiam szarość. Jedyny neutralny kolor. Czasu brakuje mi na to co ważne, ale są rzeczy ważniejsze. Jestem słaba i słodka. Jestem gorzka i debilna. I to jest istotne by tworzyć siebie, by słuchać, czuć i się bawić. Bo i tak nic z tego nie zostanie :)
Podświadomych uśmiechów ciężką mgłą
i niczym więcej, jeśli cokolwiek jest niczym
każdą myślą, nie każdym westchnieniem
w pocałunkach ratunkiem
pocałunkach od boga.
Bękarcie Ciemności
-niemniej
jesteś światłością
nie mogłabym rzec
kocham twe wargi
przezroczyście śpiące
słane grobowe uśmiechy
odradzają.
Bez sensy uwidaczniają
głupoty bezlitosne
niosące nienawiści.
A ja tak kocham, kocham życie
bardziej niż wieczności znoje
bo chcę umrzeć umrzeć już skrycie
w zapomnieniu się gwałcić z bogiem.
Ostatnio się denerwuję i denerwuję się wszystkim wokół. Myślałam, że jestem już na takim poziomie duchowym by tego nie odczuwać. A tu kicha, słaba ze mnie jednostka. Wkurza mnie to, że nie umiem chcieć być normalnym człowiekiem. Ja muszę śpiewać, pisać, snuć kontrowersje i być zauważana. Co ze mną nie tak znowu? CHCĘ BYĆ ZWYKŁYM i NORMALNYM CZŁOWIEKIEM!!!
...jestem.
jestem nim i nie chcę sobie zdawać z tego sprawy i nie chcę zdawać sobie sprawy, że każdy jest takim samym człowiekiem jak ja. pragnie miłości po swojemu i trochę uwagi. ech jakże muszę się szamotać sama ze sobą wśród milinów szamotających się bezsilnie. nie lepiej byłoby pozbawić się mózgu- tak ciążącego i uwolnić się, w końcu zejść...
Ranek rozpoczął się szaro i spokojnie. Uwielbiam szarość. Jedyny neutralny kolor. Czasu brakuje mi na to co ważne, ale są rzeczy ważniejsze. Jestem słaba i słodka. Jestem gorzka i debilna. I to jest istotne by tworzyć siebie, by słuchać, czuć i się bawić. Bo i tak nic z tego nie zostanie :)
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Bezmyśli
Kiedy tak siedzę w ciszy czuję się naprawdę wolna. Niegdyś potrafiłam przesiedzieć całe dnie i noce na słuchaniu przeróżnej muzyki, a nic tak naprawdę z tego nie wyniosłam poza bolącymi uszami. Wolność to nie jest pojęcie względne, to stan umysłu, a raczej jego swoboda- koniec.
Czuję się cholernie swobodna i mogę uważać, że w ogóle coś czuję, bo pragnę żyć, tak jak każdy, a pragnę żyć bo składam się z tych malutkich kwantów (lub nazywajcie to jak chcecie), które są nieśmiertelne, które mogą tylko zmieniać się co jakiś czas, ciągle lub za lata świetlne w inną energię. Czuję się swobodna "teraz" bo nie słucham niczego co raniłaby moją godność, słucham tylko samej siebie, co już jest bólem, że sobie coś wmawiam i żyję w iluzjach.
Ale dlaczego do kutasa świętego uważam, że coś jest dobre lub złe albo coś jest w pewnej części takie i takie? Nie mam do tego żadnych praw, poza swoimi.
Ucisk. To też wytwór. Szkodliwy i niepotrzebny, bynajmniej nie mnie. Sama wystarczająco się uciskam, a bym miała słuchać jeszcze kogoś innego?
Ciemność i cisza są kolebką piękna, tak samo jak wszelka śmierć i niewielka ilość akcji charytatywnych.
Jesteśmy skazani na śmierć ciała- to nawet nie jest manipulacja- to przymus.
Jedyny przymus w tym świecie to śmierć ciała. Tak zabawne, że aż prawie mdłe.
Dziś lub jutro uśmiechnę się jeszcze kilka razy. Zawładnę potokiem słów.
Zasnę. Przebudzę się. Tylko zapalę.
Latarnie, pod którymi stać dość wygodnie.
Światła w ciemności i jasne firany, ciemne karnisze na bezmyśli zachodzą lekko .
Dzień dobra południe
Czuję się cholernie swobodna i mogę uważać, że w ogóle coś czuję, bo pragnę żyć, tak jak każdy, a pragnę żyć bo składam się z tych malutkich kwantów (lub nazywajcie to jak chcecie), które są nieśmiertelne, które mogą tylko zmieniać się co jakiś czas, ciągle lub za lata świetlne w inną energię. Czuję się swobodna "teraz" bo nie słucham niczego co raniłaby moją godność, słucham tylko samej siebie, co już jest bólem, że sobie coś wmawiam i żyję w iluzjach.
Ale dlaczego do kutasa świętego uważam, że coś jest dobre lub złe albo coś jest w pewnej części takie i takie? Nie mam do tego żadnych praw, poza swoimi.
Ucisk. To też wytwór. Szkodliwy i niepotrzebny, bynajmniej nie mnie. Sama wystarczająco się uciskam, a bym miała słuchać jeszcze kogoś innego?
Ciemność i cisza są kolebką piękna, tak samo jak wszelka śmierć i niewielka ilość akcji charytatywnych.
Jesteśmy skazani na śmierć ciała- to nawet nie jest manipulacja- to przymus.
Jedyny przymus w tym świecie to śmierć ciała. Tak zabawne, że aż prawie mdłe.
Dziś lub jutro uśmiechnę się jeszcze kilka razy. Zawładnę potokiem słów.
Zasnę. Przebudzę się. Tylko zapalę.
Latarnie, pod którymi stać dość wygodnie.
Światła w ciemności i jasne firany, ciemne karnisze na bezmyśli zachodzą lekko .
Dzień dobra południe
sobota, 4 stycznia 2014
Film mówiący o Illuminati w dzisiejszej, komercyjnej muzyce. Wszędzie w takiej muzyce można napotkać się na symbole satanistyczne i 'wszystko' widzące oko. Jeśli razi Was chęć całkowitej manipulacji Wami to zapoznajcie się z tym materiałem i pokazujcie innym.
https://www.youtube.com/watch?v=jmiLICE7u14
*Moja dopiska:
Treści satanistyczne w tejże muzyce występują, ale i nie tylko w niej. Jeśli satanizm miałby zawładnąć ludzmi zrobiłby to już dawno, niestety ludzie mając w sobie pierwiastki boże nie są w stanie załapać wszystkich tych symboli i nie da się wszystkim zmasować mózgu. Niektórym tak...ale ich niewielu. Ludzie wewnętrznie odczuwają co jest dla nich złe a co jest dobre. Większość gwiazd odstępuje albo chce odstąpić od Illuminati.
https://www.youtube.com/watch?v=jmiLICE7u14
*Moja dopiska:
Treści satanistyczne w tejże muzyce występują, ale i nie tylko w niej. Jeśli satanizm miałby zawładnąć ludzmi zrobiłby to już dawno, niestety ludzie mając w sobie pierwiastki boże nie są w stanie załapać wszystkich tych symboli i nie da się wszystkim zmasować mózgu. Niektórym tak...ale ich niewielu. Ludzie wewnętrznie odczuwają co jest dla nich złe a co jest dobre. Większość gwiazd odstępuje albo chce odstąpić od Illuminati.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
