czwartek, 25 stycznia 2018

Najlepsza Infpka na świecie

Jedyne sensowne co mogę zrobić kiedykolwiek robiąc cokolwiek na świecie to być najlepszą wersją samej siebie. Jako Infpka nie mogę być tak naprawdę pokochana przez ludzi czy polubiona, dlatego , by jakoś przetrwać, uciekam się do fantazji...

Czy jest to chore? Nie mnie oceniać, ale na pewno prawdziwe.

Zbytnia szczerość, otwartość i dziecięcy zachwyt rzeczywistością w chwilach bez depresji sprawia mi kolejnych "wrogów".

A zaś narastające doły sprawiają, że zamykam się w przestrzeni mrocznych myśli i całych dni muzyki, gdzie wpatrując się w ścianę, marzę o zapomnianych ideałach.

My infpy, których tak mało, mamy o wiele mniej ego w ego i w chuj wrażliwości.

Dlatego tak, dziś już bez strachu i cienia wstydu, jestem najlepszą Infpką na świecie! :)








czwartek, 18 stycznia 2018

Ucieknę w końcu kurwa czy nie?

HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH

2 dni temu pisałam, że wyszłam z depresji, a teraz pisząc to siedzę z drinkiem w dłoni stworzonym z najtańszej wódki i coli oraz słuchając utworu michaela jacksona "diana" i mam ochotę uciec.

Kiedy, kiedy, kiedy
w końcu skończę TO?

MaM DOSYC TEGO JEBANEGO ZWIAZKU, KTORY NIC NIE DAJE...TYLKO, ZE NIE JESTEM samotna, a ja kurwa chce być samotna.

nawet. zrobiłam sobie dwa koczki bo poku głowy, żeby się z siebie i całej sytuacji pośmiać.

uznałam poraz setny, że nie nadaje sie do zwiazku na długooooooo

po prostu dużo by pisać. bo to kwestia chujowego dziecinstwa itd

chce wolnosci i pierdole konsekwencje.

do kurwa widzenia.


wtorek, 16 stycznia 2018

Etap szczęścia ponad szczęście

Ostatnio strasznie egocentrycznie tu u mnie na blogu. A może tak było zawsze? :)  Może ktoś kto ma podobnie w jakichś aspektach poczuje się lepiej, że nie tylko on tak ma czytając moje dawniejsze wpisy. Od bardzo długiego czasu się poprawia. Wkraczam w nowy wspaniały etap. Przerobiłam przez sporo lat całą siebie do cna, to nie była łatwa droga, wręcz wyrwałam siebie z korzeniami...zwykle bywałam szczęśliwa, ale z depresją. Teraz czuję faktycznie, że depresja (czasem melancholia) mija, że w większości czasu jej po prostu nie ma. Przetransformowałam stare schematy i nawyki mojej psychiki. Ten blog jest nieco ukazaniem tej mojej drogi, choć nie pokazuje wszystkiego co się zdarzyło od kolebki. Teraz już nie muszę, aż tak pomagać sobie, mogę innym choć tyle ile mogę.

Wróciłam na YT po długim czasie. Oto mój kolejny "owoc". Opinie i hejty ludzkie, sprawiły, że miałam ochotę po prostu im zaprzeczyć. Jeśli ktoś zna owe kobiety, to zapraszam do wysłuchania. Jeśli nie zna to raczej nie zrozumie o co mi chodzi :D

Do miłego!