Czy jest to chore? Nie mnie oceniać, ale na pewno prawdziwe.
Zbytnia szczerość, otwartość i dziecięcy zachwyt rzeczywistością w chwilach bez depresji sprawia mi kolejnych "wrogów".
A zaś narastające doły sprawiają, że zamykam się w przestrzeni mrocznych myśli i całych dni muzyki, gdzie wpatrując się w ścianę, marzę o zapomnianych ideałach.
My infpy, których tak mało, mamy o wiele mniej ego w ego i w chuj wrażliwości.
Dlatego tak, dziś już bez strachu i cienia wstydu, jestem najlepszą Infpką na świecie! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz