Po bardzo długiej i skomplikowanej przerwie wracam w końcu do pisania. Nic mnie nie natchnęło, tak po prostu, piszę. Nie będzie to już forma tak psychodeliczna jak niegdyś, hehe. Myślę, że dojrzałam, jestem o wiele bardziej...dojrzała. Może mnie czasem coś napadnie...
Przez okres niepisania zdałam sobie sprawę z dwóch niesamowicie istotnych rzeczy. Pierwsza:
http://wiedzaduchowa24.sennik-mistyczny.pl/poziomy_swiadomosci,93.html
Druga: nie chcę tu wracać.
W przyszłym życiu wolałabym żyć na innej planecie. Ot, a tak. Zbyt mi tu niezrozumianie i boleśnie. Gdzieś tam szczęśliwa, dalej uważam wszystkich za kurwy i złodziei, szczególnie ten tu świat. Nic się nie skleja. Nie da się wartościować dobra i zła- tutaj jest to powszechne. A największym ograniczeniem jest mój umysł. Och, gdybym mogła być trochę głupsza, mogłabym tu przeżyć nawet millenium.
Przychodzi czas, że stajesz się bardziej świadomy. Albo to ignorujesz i mimo szczęścia czujesz ból istnienia. Tak niepozorny i delikatny, że prawie nieodczuwalny. Albo umierasz i jesteś w cudnej nieświadomości.
A tak bardziej po ludzku.
Poznałam już wszystko: i miłość i śmierć, uzależnienia, zachody słońca i różowe nieba, seks, muzykę, sztukę i nudne historie innych ludzi. Niezmienne. Chyba potrzebuję odmiany. Choć kto wie? Czy na innej planecie nie będzie bardziej zjebanie.