poniedziałek, 28 grudnia 2015

M-I-Ł-O-Ś-Ć

Znów dość sporo nie pisałam. Sporo myślałam o życiu i świecie- zresztą jak zwykle. Nie umiem wykrzesać z siebie pomysłu na jakiś wiersz. Jestem znowu zbyt szczęśliwa. To chyba dobrze.

Miłość boli, miłość rozwija
miłość powoli zabija
jest początkiem, nigdy końcem
kochaniem, nie, seksem,
ciemnością i światłem
równocześnie
dobrem i złem
znakiem przeznaczeniem
i przypadkiem
i wszystkim razem.

Tak miłość to cierpienie i radość przenikające się, nawet nie wiesz jak szybko i różnorodnie. Oczywiście mówię o dojrzałej miłości, a nie o wytworach dzisiejszego konsumpcyjnego świata. Musisz się dla kogoś poświęcić, oddać kawałek siebie, wypruć flaki najgłębsze, neurony poprzesyłać do duszy tej drugiej, żeby powstał kwiat...kłamię...kwiaty, wszelkie pyłki, które zapylają resztę Ziemi. Miłość to energia i siła, ta najpierwotniejsza, pochodząca od wiecznych Praw Wszechświata. Miłość to największy dar dla człowieka jako Istoty nie zwierzęcia. Ona potrafi wszystko, ale musi być prawdziwa. Skąd to wiem? Czuję.