czekam na te chwile
pomiędzy życiem.
czekam na żywych uczuć ekstazy
pomiędzy setnym serialem
wyczekuję lasów i gór mocno zielonych
pomiędzy pokojem ciemnym
i usidlonych w zlewie garów
od dwóch tygodni
czekam na ciepłe słońce na twarzy
między niemocą i depresją
czekam na moment wolności
między zmęczeniem i pracą
czekam na marzenia dziecinne
gdzie ego popycha automatycznie
w życia bezsensowności
czekam na upite i spalone noce
w działaniach bez miłości
czekam na społeczne podboje
wiedząc że ludzi nie w ogóle nie obchodzę
do samotni odchodzę
czekam na cud
choć nie wiem co jest czymkolwiek
pomiędzy nimi umysł i duch
przez wieczne zamknięcie powiek...