czwartek, 28 listopada 2013

Dziś zamiast niepotrzebnie mówić, wyślę krótki, bez dźwiękowy filmik.
Nagrałam go dziś, około godziny 20:35.

wtorek, 26 listopada 2013

No dobra...może mam już te 19 lat i powinnam zachowywać się jak te wszystkie słodkie panienki, mieć chłopaka, ładne paznokcie i udawać szczęśliwą. Ale, nie...niestety tak nie jest i nie będzie. Nigdy nie było tak, że porządkowałam się tylko ze względu na to by być podobna do miliona kobiet. Nie. Chcę się zachowywać jak małe dziecko, chcę dalej huśtać się na huśtawkach i wygłupiać rodem niczym gimbaza. Chcę mieć brudne paznokcie i tłuste włosy. Chcę ubierać się w jedwabiste, beżowe kurtki do glanów. I niech tak zostanie. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nikt nie wie po co tu żyje. No dobrze...ktoś może powiedzieć, że żyje dla miłości, rodziny, dla boga, dla jakiegoś dobra. A co jeśli powiem, że tego nie ma? Wszystko jest skrajne, tak jak skrajne są neurony w waszych mózgach kiedy uprawiacie seks w pozycji leżącej o brzasku księżyca mówiąc, że orgazm to szczęście. Ale szczęścia też nie ma. A wasze i moje mózgi to zbitki niczego i sami jesteśmy nikim. Skąd to wiem? Z czystych, banalnych obserwacji. Rodzimy się nadzy i bez niczego, bez niczego też odchodzimy, po śmierci zostaje z nas pył...Jesteśmy tylko błędnymi wytworami ewolucji, więc powinniśmy być tej naszej Matce wdzięczni, że w ogóle możemy podziwiać tu niebo w każdym kolorze i przytulać się do pachnącej kory drzew. To wszystko? Tak, to wszystko. Co więcej mogłabym dodać: a to, że po prostu miejcie wyjebane na to co uważacie za złe, a jeśli zło jest waszym dobrem to kochajcie je tak jak najnieumiejętniej umiecie i kochajcie tak samo siebie, bo tylko sen i marzenie spełnia się w nicości. Sramen,

środa, 20 listopada 2013

Będąc dziś na praktykach w Tychach w szkole specjalnej nic nie uderzyło mnie tak bardzo jak to, że jest tak wielu ludzi upośledzonych lub/i niepełnosprawnych. Uderzył mnie też fakt, że tak musi być, że to nie jest zrządzenie boże, taka to jest genetyka i takie są czasem niedopilnowania rodziców (szczególnie matek w ciąży, które palą, piją, a nawet biorą narkotyki). Uderzyło mnie to w taki sposób, że zdałam sobie sprawę, iż nie da się usunąć cierpienia, że ono ciągle jest z każdej strony, nieśmiertelne i jest ono nieodłączną częścią życia. Jedynym lekiem na cierpienie jest przyjmowanie go z optymizmem i radością. Chyba na tym polega życie- bo jak widzę takie osoby, chociażby tego chłopca na wózku, który był także niewidomy i nie mówił, to wiem, że one też mają okazję tu na świecie mieć wsparcie, opiekę i dobre słowo czasem coś mogłoby sprawić uśmiech na ich twarzach. Chociaż i aż tyle...wdzięczność obojga- tego, który zna takie dziecko i samego dziecka.

piątek, 8 listopada 2013

Koniec, koniec z miłością! Skończyła się! Znaczy się, nigdy jej nie było. To co nazywałam miłością było tylko przelotną bzdurą, fiaskiem i piaskiem- kruszącym się. Nawet miłość bliźniego w dzisiejszych czasach to przesadzona sprawa. Gdzie się nie oglądam panuje nienawiść, zawiść, pycha, egoizm, egocentryzm, zaniechanie wartości, kłamstwo, udawanie, fałsz, czysty ale ukryty fałsz. I co ja mam tu robić? Z tego co wynika wszyscy jesteśmy zwierzętami więc będę zwierzęciem...ale takim dobrym. Co będzie pokazywał wam- skurwysynom i skurwysynkom- że da się żyć tak jak po części uczy nas biblia, koran i większość poradników psychologicznych i etycznych oraz tak by uwolnić od tego jebanego, zasyfionego, pełnego banalnych potrzeb ciała. Nauczę was bo sami nie umiecie tego pojąć. Dziś nie ma miłości, ale stworzymy ją na nowo...i tak będzie, chociaż trochę...
Piosenka z pięknego filmu o chłopcu ze zmutowaną twarzą...  (Maska- Bogdan jakiś tam)
http://www.youtube.com/watch?v=NeYDAkvL_xE

Taakk takich ludzi uwielbiam- niepełnosprawnych lub pokrzywdzonych umysłowo czy fizycznie przez los, oni myślą inaczej, oni nie są pełni obłudy, oni tylko chcą kochać...kurwa

czwartek, 7 listopada 2013

Dokładnie, miejcie umysły otwarte, rozwijajcie się, nie stójcie w miejscu z powodu 'prawd' które i tak są już wyjaśnione albo zanegowane przez naukę.
"W nauczaniu religijnym nie tylko chodzi o wdrożenie dogmatów, lecz chodzi wręcz o niedopuszczenie do rzetelnego rozumowania, sprawdzania, powątpiewania, sprzeciwu, kontroli, chodzi o zasłonięcie się tajemniczością, o zagwożdżenie umysłu, o podanie wszelkiej wątpliwości za grzech i bezbożność, wpojenie wiary w słowa księdza na mocy jedynie przyzwyczajenia, przykładu i obawy; chodzi o niepatrzenie własnymi oczyma, o zaślepienie ślepej tradycji, rutyny, posłuszeństwa, przysięgania (in verba magistri), chodzi o wpojenie w młode umysły nastawienia dogmatycznego. W ten sposób zawczasu odsuwa się dziecko od poznania prawdy i rzuca się je na pastwę zabobonu, świętej wiary ojców, przymusu religijnego w domu i w szkole, propagandy klerykalnej, na pastwę wszystkich panujących zwyczajów ogłupiania, począwszy od spirytyzmu, okultyzmu, oszustwa "uczonych", naiwnie wierzących w duchy i media, wróżby i cuda i chodzących do spowiedzi, a kończąc na poglądowej nauce religii, która ze swymi rysunkami Boga, raju, piekła, aniołów oraz wyszukiwaniem symbolów porównawczych dla "wyjaśnienia" dogmatów kościelnych jest jednym z niewątpliwych objawów zwyrodnienia i schorzenia umysłowości w całym świecie."

*Na dziś tyle.