wtorek, 26 listopada 2013
No dobra...może mam już te 19 lat i powinnam zachowywać się jak te wszystkie słodkie panienki, mieć chłopaka, ładne paznokcie i udawać szczęśliwą. Ale, nie...niestety tak nie jest i nie będzie. Nigdy nie było tak, że porządkowałam się tylko ze względu na to by być podobna do miliona kobiet. Nie. Chcę się zachowywać jak małe dziecko, chcę dalej huśtać się na huśtawkach i wygłupiać rodem niczym gimbaza. Chcę mieć brudne paznokcie i tłuste włosy. Chcę ubierać się w jedwabiste, beżowe kurtki do glanów. I niech tak zostanie. Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nikt nie wie po co tu żyje. No dobrze...ktoś może powiedzieć, że żyje dla miłości, rodziny, dla boga, dla jakiegoś dobra. A co jeśli powiem, że tego nie ma? Wszystko jest skrajne, tak jak skrajne są neurony w waszych mózgach kiedy uprawiacie seks w pozycji leżącej o brzasku księżyca mówiąc, że orgazm to szczęście. Ale szczęścia też nie ma. A wasze i moje mózgi to zbitki niczego i sami jesteśmy nikim. Skąd to wiem? Z czystych, banalnych obserwacji. Rodzimy się nadzy i bez niczego, bez niczego też odchodzimy, po śmierci zostaje z nas pył...Jesteśmy tylko błędnymi wytworami ewolucji, więc powinniśmy być tej naszej Matce wdzięczni, że w ogóle możemy podziwiać tu niebo w każdym kolorze i przytulać się do pachnącej kory drzew. To wszystko? Tak, to wszystko. Co więcej mogłabym dodać: a to, że po prostu miejcie wyjebane na to co uważacie za złe, a jeśli zło jest waszym dobrem to kochajcie je tak jak najnieumiejętniej umiecie i kochajcie tak samo siebie, bo tylko sen i marzenie spełnia się w nicości. Sramen,
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz