Uwaga: jeśli ten post w miarę mi wyjdzie to umieszczę go na YT w formie czytanej. (bo nie umiem raczej ładnie mówić od siebie, tak mi lepiej przekazać myśli, a jak mówię to zapominam o 70% rzeczy)
Mam już prawie 27 lat i mogłabym twierdzić, że wiem na czym ten świat stoi. Mówiąc bardzo generalnie: duchy, po prostu istoty subtelne z tzw. Nieba przybierają formę materii by doświadczać tej formy i w takim stopniu zaawansowania duchowego jakie jest na tzw. Planecie Ziemia. Tzw. Duchy, Dusze mogą też po zakończeniu życia na Ziemi, odradzać się w przeróżnej gęstości ciała, na przeróżnych planetach zupełnie odmiennych od Ziemi w strukturze i czymkolwiek innym. My przyjrzymy się życiu na Ziemi bo teraz obecnie się tu znajdujemy. Jednak dlaczego dusze chcą się rozwijać? Można drążyć i drążyć, ale wszystkie odpowiedzi i tak w końcu zaprowadzą do Źródła. Czyli chuj wie czego (to jest z tych pytań o nieskończoność czy sens życia). Źródło jest czymś w rodzaju Boga, wszechmocnej, wszechwiecznej mocy, która tworzy wszystko, każde istnienie materialne, niematerialne i sama w sobie jest najwyższą formą nieśmiertelnego istnienia. Źródło w samej swojej istocie jest piękne i doskonałe, najidealniejsze dlatego wszelkie istoty stworzone przez Źródło lepiej lub gorzej lub po prostu po swojemu starają się dążyć do Źródła, poznając w sobie samych jego różnorodność, dobro, zło, biedę, bogactwo, przeróżne style życia w różnych ciałach na różnych planetach. Im więcej tego doświadczają tym stają się bliżsi Źródłu. Podobnież gdy już dotrą do Źródła łączą się z nim w wiecznej błogości, który nigdy się nie nudzi i jest po prostu zajedwabiście. Także trafiliśmy akurat tu na Ziemię bo tak wybrała nasza dusza. Chciała doświadczyć życia na Ziemi, życia gdzie nasze ciała i mózgi są bliskie zwierzętom, gdzie panuje niesprawiedliwość, ból, gdzie pojęcie między dobrem a złem jest zatarte, a wszystko jest w odcieniach szarości, a jednocześnie ta dusza może poczuć to wspaniałe materialne ciało, dotykać tak gęstej materii w postaci innych ciał, natury i tworzyć, tworzyć piękne, skomplikowane rzeczy czynem i myślą.
Jako człowiek, młoda kobieta na tej Planecie jestem średniakiem. Mimo, że mówię o oświeceniu duszy byście ja i Wy mogli przechodzić na bardziej wyklarowane planety w kwestiach etycznych, moralnych, gdzie nie panuje tyle bólu co na Ziemi, to mówiąc o tym pięknym rozwoju duszy sama popełniałam masę błędów. Robię mnóstwo rzeczy, które szkodzą innym, szkodzą środowisku i tej planecie, a moje Ego chce często czuć się bezpiecznie i bardzo ważnie, dlatego czasem zachowuję się jak każdy z nas: kłamię, zazdroszczę, przechodzę na zbytni materializm, chcę czuć się ważna dla innych, przejmuję się egotycznymi sprawami np. czuję się lepsza lub gorsza od innych, myślę negatywnie o sobie i ludziach. Chcę nawet zostać księgową czy kimś w tym rodzaju by przestać przeginać sobie plecy i psychikę w sklepach spożywczych, dyskontach itp. I by zarobić w końcu na wymarzoną małą, własną chatkę. Choć moja dusza głęboko, bardzo głęboko marzy o pomocy ludziom (choć zranili ją na maksa w tym człowieczym życiu). Chyba wielu z Was takich jest, chyba każdy z Was ma coś ze mnie w swoim dążeniu przez to życie. Czy to źle? No chyba właśnie nie. Każdy z nas mimo, że odmienny ma podobne odczucia i po prostu jest duszą, która potrzebuje rozwoju, której los jest powierzony Źródłu i ze Źródła czerpie drogę i inspirację. Duszą która musi doświadczać dobro i zło, która musi mieć pojebane w tej ludzkiej głowie, bo taka właśnie to ludzka głowa jest, że tworzy piękne i ohydne myśli, że pozwala człowiekowi być zarówno okrutnym, jak i dobrym. Dusza musi doświadczać biedy, bogactwa, bycia gwiazdą, kimś ważnym w społeczeństwie i bycia babcią kolzetową, sprzątaczką albo pracownikiem produkcji niszczącym sobie kręgosłup przy ciężkich maszynach.
Więc proszę Was jeszcze raz i konkretnie. Nie smućcie się, nie zagalopowujcie się w dążeniach, w wyścigach szczurów, stańcie na chwilę i pomyślcie skąd jesteście i kim chcielibyście być.
Ps. może to co w życiu wybieramy, a co wydaje się nam nie do końca trafione jest naszym przeznaczeniem tak naprawdę? Może ta księgowa to nie przypadek i dzięki temu komuś pomogę? Chciałabym ;) Do następnego wylewu myśli. Papa