Za dużo mój Boże, za dużo wszystkie demony świata, za dużo JEJ! Nigdy bym się nie spodziewała, nie po tych wszystkich perypetiach, że to właśnie ONA zostanie moją kochanką. To dla mnie sytuacja tak nowa, że ja zachowuję się zupełnie jak ja! Płaczę kiedy mogę, mówię o swoich potrzebach fizjologicznych (wszystkich), mówię o sobie te paskudne fakty, za które większość ludzi by mnie spaliła lub wyśmiała publicznie, a ona, tak ona słucha tego co opowiadam i nadal ze mną jest.
MIŁOŚĆ.
Nie wiem co mam robić. Zaatakowała mnie znienacka zupełnie, gdy najmniej jej potrzebowałam. Uwięziła mnie, sprawiła mnie znowuż monogamistką, sprawiła, że posiadam jeszcze jedno ciało, duszę i mózg w sobie. GDZIE MOJA SAMOTNOŚĆ?! Staram się wyrzekać miłości, mówić jej, że przecież ja nigdy na nią nie zasługiwałam, staram się narzekać, że jestem zbyt szpetna, zbyt dziwaczna i zbyt nieprzekonująca na zdjęciach, na których wychodzę. Ale ona nadal mnie przytula i całuje do nieprzytomności.
Gdzie w tym świecie jest miłość? Zawsze siebie pytałam. Teraz wiem, że ona jest wszędzie, można ją kreować i tworzyć, ale nic na siłę...wystarczy dawać się ponosić życiu i czasem w snach o nią prosić. I szczerze? Nieważne ile będzie trwać...niech trwa jak najdłużej, a jeśli ma skończyć się już dziś to niech będzie tak intensywnie romantyczna, silna i zależna od wszelkich dobrych uczuć jakie kiedykolwiek były...
Zmieniłam się, ani trochę się nie zmieniając. Nabrałam dystansu do świata i zupełnie pozytywnego myślenia. Zabiłam już większość demonów, które we mnie siedziały i teraz wiem, że mogę kochać nie tylko siebie, nie tylko pojedyncze osoby, ale i wszystkich wokół. Zintegrowałam Cień? Nie, jeszcze nie i potrwa to lata. Ale teraz jest pewien etap pozbywania się go i idzie on szybciej dzięki tej mojej Miłości. Dzięki tej osobie, która dała mi więcej siły. I ta siła, nawet jeśli zdarzyłyby się najokropniejsze rzeczy, ona zostanie.
Wiem, że ten świat oparty jest nie na tym co piękne i dobre, czyli nie na wartościach duchowych. Przynajmniej nie w większości. Wiem, że miłość może być zepsuta przez seks, pieniądze, potrzeby niższego rzędu, pierwotne instynkty albo naszą zniewoloną psychikę i ładne panie w seksownych wdziankach, paradujące przed fajnymi, zajętymi facetami. Ale wtedy z tego kpię, zwyczajnie kpię i łapię się grabi, mioteł, jestem czarownicą. Ubieram się jeszcze seksowniej, wkładając obie ręce do kieszeni, mówiąc o mechanice kwantowej, ciesząc się krajobrazem, który otacza.
Mogłabym wciąż i wciąż pisać o życiu. Ale ono jest proste. Polega na życiu...
Na jakim? To wybieramy sami i mamy multum dróg i wyborów...każde ani dobre ani złe :)
Pozdrawiam K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz