wtorek, 15 października 2019

Znów w Polszy :)

Tak to czasem, a u mnie często bywa, że zmieniamy otoczenie i zmieniamy ludzi wokół. Decyzja o wyjeździe była spontaniczna, tak jak większość moich decyzji. Ostatnie tygodnie w Czechach przeżyłam (już nie pracując) na zielonej fazie pomykając wśród wiosek, lasów i góreczek. Trochę za nimi tęsknię, tęsknię za pewnymi wydarzeniami będąc tu w Polsce, ale nic straconego, bo mieszkam bardzo blisko, jeszcze bardziej majestatycznych, a co najważniejsze moich ojczystych gór. To chyba było moje marzenie? :) A ludzie? Wszędzie są podobni, z każdym idzie załapać jakiś fajny kontakt. A przecież wiadomo, że ludzie to tylko ludzie, że nie ma co do nich się nadto przywiązywać. Praca i pieniądze? Mam wystarczająco. To rzecz nabyta. Miłość? Jak najbardziej, w jednej z czystszych postaci jakie przeżyłam w swoim życiu. Ciągle się rozwijam, każdego dnia mój duch czerpie masę doświadczeń i uczuć. Mam nawet nieco więcej weny ostatnio. Cieszę się, że jestem w swojej Ojczyźnie, czuję się tu bardziej swojsko, są oczywiście wady, ale gdzie ich nie ma? A tu wbrew pozorom nie ma tak źle. Popatrzcie sobie na życie ludzie w Korei Północnej czy Afryce. Jest chujowo, ale stabilnie, a dusza śpiewa i cieszy się polską, złotą jesienią <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz