niedziela, 18 marca 2018

Ludzie. Życie i takie. Tam

Świat kręci się wokół ludzi. A ludzie kręcą się w tym świecie jak na karuzeli. Przez moje całe życie i w pracy poznałam ich dostatecznie na tyle, żeby w ogóle nie brać ich nie poważnie, nie ufać im i nic ważnego im nie mówić. Ale też żeby ich kochać całym sercem za to jacy są, bo sama nim jestem, w sensie człowiekiem.
Kieruje nami ego, zwierzęce instynkty, podświadome procesy nabyte w okresie dzieciństwa, ale też i szczątki duchowości.
Czy ważne jest co kto robi i kim jest? Ważne by był szczęśliwy i nie robił innym krzywdy.
Nie ma co uzależniać swojego szczęścia od innych. Inni trochę się pośmieją lub wysłuchają, zwrócą chwilową uwagę, ale zapominają i wracają do swojego życia, które jest dla nich najważniejsze od czegokolwiek innego. Nigdy dla nikogo nie jesteśmy na tyle ważni i nigdy nikt nic nie robi bezinteresownie. Nauczyłam się, że ludzie nie istnieją po to by nas uszczęśliwiać. Oni po prostu są zwykłym ŻYCIEM pełnym wad i zalet, pełnym iluzji, absurdów i swoich własnych prawd. Wystarczy ich pokochać i nie przejmować się nimi zbytnio w żadnym kontekście. Czasem porozmawiać, czasem wyjechać z kimś w góry, a może nawet stworzyć związek. Ale nigdy nic nie oczekiwać. Być Panem/ Panią własnego losu. I poczuć, że jeżeli nikogo nie mam, jeżeli jestem sama, jeżeli jestem uciskana i obrażana, to jeżeli stwierdzę, że to nie definiuje mojej wartości i szczęścia to jestem radosna i spokojna. Ludzie chorobliwie boją się szczerości, ja ją uwielbiam. Tak mało jest ludzi dla których mogę być szczera bez żadnych konsekwencji. Ale dzięki temu mam filtr kto jest dla mnie, a kto nie. Większość ludzi nie jest dla mnie, bo nie rozumie mojej osoby, charakteru czy poglądu na życie. I dobrze. Niech wszystko będzie po prostu płynącym życiem, takim brutalnym i słodkim jakie jest. A ja to pokocham i zaakceptuje w pełni.

Zbliżają się zmiany. Cudowne zmiany. Jestem w końcu sama po 4-letnim toksycznym związku i jestem niesamowicie szczęśliwa. Mam zamiar wyjechać, nieważne gdzie i zacząć coś nowego. Jestem z tym wszystkim bardzo samotna, ale też podekscytowana nową przygodą. W ostatecznym rozrachunku, przy śmierci nic nie ma znaczenia poza tym, że byliśmy szczęśliwym i dobrymi dla bliźnich ludźmi. Cała reszta to tylko iluzje naszego ego, naszej głowy, to jest to: jacy powinniśmy być, kim być i co robić. Ale to tylko iluzje. Róbmy co uważamy za słuszne, nie krzywdząc przy tym nikogo. A jeśli ktoś przez to jacy jesteśmy chce nas skrzywdzić, odpuśćmy i idźmy dalej swoją drogą bez tej osoby. Nikt nie może nadać nam żadnej wartości poza nami samymi. To znaczy...ktoś może nas oceniać, ale w sumie co z tego, że dał nam np. ocene 5/10 albo stwierdził, że jesteśmy chujowi, to tylko jego zdanie, którego w żaden sposób nie można brać do siebie, bo inaczej sami utkniemy w iluzji czyjegoś ego.

Życie jest mgłą lekką jak piórko i ulotną, wystarczy po prostu być czystym życiem, a nie swoją psychiką. Spójrzmy poza nią. Ja spojrzałam i w końcu uwolniłam się od toksyny, w końcu zrozumiałam, że sama się do niej przykładałam, bo nie szanowałam siebie, uzależniałam swoją wartość od innych ludzi. A to doprowadziło do depresji.

A teraz? Teraz po prostu żyję tu i teraz, cieszę się z najprostszych czynności i wszystkiego co widzę i dziękuję za to co mam, oraz za to co życie mi przyniesie nawet jak nie będzie to aż takie kolorowe.

I zostanie już tak do końca. Najmilszego wszystkim :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz