poniedziałek, 14 maja 2018

Nie umiem kochać...

Wiem, że osoby mojego pokroju czyli osobowości INFPY 4w5 ze zaczątkową chorobą Aspergera nie umieją tworzyć związków jak inni ludzie i kochać jak inni.  A to z tego względu, że nie mają w swojej podświadomości odpowiednich wzorów miłości i przebywania z innymi, które powinny być przekazane w dzieciństwie. MY po prostu nie wiemy jak się za to wszystko zabrać, a jeśli już dojdzie do tego, że jakimś cudem się nauczymy tego w dorosłości, to i tak wszystko zabije brak pewności siebie, niska samoocena, skłonności do depresji, prokrastynacji, zamyślania się i czarnomyślenia. Chyba, że zwalczymy w toku swego życia również i te cechy...
Coś mi się wydaje, że powoli do tego dążę...Ale jest jeszcze jedno. Czy my tak naprawdę chcemy tego wszystkiego? Tej "miłości"? Czasem czuję, że będąc żoną i matką, czy nawet w stałym, długim związku byłabym całkowicie nieszczęśliwa, bo zamknięta w ramach społecznych, których szczerze nienawidzę i od nich stronię. Co mi wystarczy? Czasem przytulenie, czasem pocałunek, czasem (ale wcale być nie musi) seks...a co najważniejsze szczere rozmowy o wszystkim i niczym, o rzeczach ważnych i mądrych, a także o totalnych bzdurach, śmianie się z tych samych rzeczy, spacery po górach oraz lasach, wspólne upijanie się i palenie, wspólne, choć lekkie duchowe połączenie...i UWAGA! bycie ze sobą: samotne spacery i wieczory gdzie siedzę pisząc teksty oraz wiersze przy starej muzyce, samotne podziwianie natury, samotny zachwyt nad czymkolwiek...
Niepotrzebne właściwie nic innego dla mnie by czuć się szczęśliwa. Nie muszę być uwiązana, zależeć od oczekiwań drugiej osoby i od oczekiwań społecznych, a poczucie samotności wyplewiłam już dawno (w sensie, że będąc sama ze sobą nie czuje się smutno-samotnie).

AHOJ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz