czwartek, 5 stycznia 2017

Nie rozumiem i nie zrozumiem nigdy.

Być może jestem największą idiotką jaka tylko może być, daję się szargać opinii publicznej, czego nigdy nie chciałam (może tylko anonimowo). Być może za dużo zastanawiam się nad tym światem i nie mam gdzie wylać z siebie...NIEŚWIADOMOŚCI. Być może to wszystko jest nieważne.
Nieważne.
Ostatnio osiągnęłam stan PRAWIE idealny. Przepraszam, że krzyczę. Stałam się oazą spokoju. Mniej rzeczy mnie irytuje, więcej rozumiem ludzi i ich zachowań. Rozumiem dlaczego oni mnie nie rozumieją. Są NIEŚWIADOMI. I im więcej staję się zrelaksowana życiem, tym bardziej oddalam się od siebie.
Robię głupie rzeczy, bo nie wiem jak żyć. Jak ma wyglądać życie. Nigdy nie wiedziałam.
Ludzie i ja są uwiezieni we własnych myślach, przekonaniach, schematach. Dlatego też chcę tego.
Chcę czuć to co oni i być taka. By wyrzygać to wszystko i na nowo zjeść. Karmić się duszami. By dowiedzieć się, że nasze ciała znaczą więcej niż kiedykolwiek uważałam. A są one przecież tylko pyłkiem Wszechświata.

Znów piszę mało zrozumiale. Ale to post o niezrozumieniu.
Nieporozumieniem jest to, że jestem na tej planecie. Bo tu nie pasuję. Raz chcę żyć tak jak ludzie i system nakazuje, a nawet muszę, a innym razem jestem roztrzepaną, chaotyczną istotą, piszącą wiersze i mającą w dupie poklask.

Cóż nie mam nic do stracenia.

Do następnego, przeżyję :)
 
Każdemu się kurwa wydaje, że ma już ułożone życie, bo coś tam. Gówno prawda. Nigdy nie będziemy mieli ułożonego życia. Nasze myśli ciągle ewoluują, zmieniają się na potęgę. Po prostu z tym płyńmy i za nic, NIC się nie obwiniajmy. Już nigdy. Nie zasługujemy na to. 
Nie mówię, że mam borderline. Może tak być. Może tak nie być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz